Nie był to jakiś szczególnie dobry rok dla kina, nawet przyjmując hollywoodzką perspektywę. Wśród pięciu nominowanych obrazów z pewnością nie ma żadnego, który byłby skończonym arcydziełem.

Najciekawszy jest Lektor. To nie jest tylko kolejny film o Holocauście, jak często można usłyszeć. Przeciwnie - otwiera pola dysuksji, które dotychczas w amerykańskim widzeniu II wojny światowej pojawiały się marginalnie. Sama Zagłada, jak nieładnie by to nie zabrzmiało, jest pretekstem do snucia rozważań o niemieckiej winie. Nie, nie z perspektywy roku 45, a lat o wiele późniejszych. Bogacące się RFN szuka kozłów ofiarnych, skazuje na śmieszne wyroki, a rząd w Bonn ma sie tak dobrze jak miał. Zabrzmiało jak z komunistycznej propagandy? Ale czy tak nie jest/było? A to nie jedyna kwestia do rozważenia.

Pozostałe - choć i Lektor nie ustrzegł się usterek (język angielski!) - z nominowanych są dużo słabsze.

Slumdog to może najważniejszy film zeszłego roku. Ten obraz będzie żył jeszcze długo i może nawet stanie się swoistym manifestem kinematograficznej globalizacji. Szkoda tylko, że z upływem minut rozpada się na szereg kiczowatych obrazów. Żal zmarnowanego potencjału pierwszej części. Ale zostaje w pamięci. Obejrzec trzeba.

Obywatel Milk jest bardzo sprawnie zrealizowany, San Francisco ma specyficzny klimat, a van Sant ograniczył swe artystowskie aspiracje i stworzył naprawdę dobry film. Kłopot polega na tym, że fabularnie jest to w sumie melodramat polityczny, kolejna amerykańska opowieść o outsaiderze zmieniającym świat, tyle że z gejem w roli głównej. Zbyt wiele zależy od nastawienia oglądającego.

Frost/Nixon to już drugi dramat polityczny w zestawie. Średniak zrealizowany za sporą kasę. Obejrzeć można - grający Nixona Frank Langella tworzy niezapomnianą kreację. Sam obraz nie wnosi jednak niczego nowego, ani o świecie mediów, ani polityki.

Ciekawy Przypadek Beniamina Buttona jest banalny, a nie ciekawy. Szykowany pod Oscary i pewnie sporo ich zbierze. Fajne są opowiastki poboczne, główny wątek co rusz szwankuje. Porównania do Forresta G. tyleż złośliwe, co prawdziwe.