Wygląda na to, że mej obrzydliwości umknął zdecydowanie najlepszy dowcip wczorajszego (czy już bardziej: przedwczorajszego) dnia. Leci to tak:
Publicysta, b. prezes TVP Bronisław Wildstein podkreślał, że demonstrujący zgromadzili się nie tylko by bronić osoby, ale też standardów, bo - jak podkreślał - nie powinno być tak, że "polityczni mianowańcy decydują o tym, kto u nas jest szefami mediów, a zwłaszcza mediów publicznych".
Podkreślenie moje. I tak nie wierzę w to co czytam. PAP musi kłamać. Albo rewolucja moralna zawędrowała w bardzo dziwne rejony, a słowo niezależność stanowczo wymaga nowej definicji.


