Za zamkniętymi drzwiami ruszył proces cywilny, w którym były wicepremier, były marszałek Sejmu Ludwik Dorn żąda od Jarosława Kaczyńskiego przeprosin, złotówki dla siebie i 5 tys. zł na cel społeczny za jego sugestie, jakoby nie płacił alimentów. Prezes PiS chce oddalenia pozwu były partyjnego kolegi.
(...)
Na początku rozprawy pełnomocnik J. Kaczyńskiego złożył wniosek o utajnienie procesu (uzasadniał to już za zamkniętymi drzwiami). Adwokat Dorna, mec. Agnieszka Metelska nie widziała powodów do utajnienia procesu, choć dopuściła utajnienie sprawy, gdyby mieli w niej zeznawać bliscy Dorna.
Sąd utajnił cały proces. Sędzia Halina Plasota powiedziała, że "strona pozwana wskazała na takie przesłanki, które ostatecznie strona powodowa zaakceptowała".
Czy to istotne dopełnienie mojej twórczości z ostatnich dni, niech każdy zadecyduje sam.


